Witam Cię miły gościu.

Zaglądasz do mnie, jakże mi miło.
Zostaw komentarz, swój link, żebym mogła Cię odwiedzić, jeśli mnie zaprosisz.

Jeśli przemkniesz bez śladu, może nie będę płakać ale będzie mi smutno.


Przeglądaj archiwum

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 19 lipca 2015

Katharsis

Żar mnie zniewolił. Mało komu to się udaje, a jednak... Leżę jak betka w trawie, tylko bez trawy.
Rano szukałam na działce grzybów, o tej porze było ich sporo, ale teraz się na mnie obraziły. Trawa niekoszona, nie mają siły ani ochoty wyleźć z ziemi. Trudno, mam jeszcze zeszłoroczne.
Żeby nie zapleśnieć w bezruchu wdrapałam się na poddasze,( ciężko było), do mojej skrzyni ze skarbami z dzieciństwa. Czego tam nie ma? Nie wiem po co ja to wszystko trzymam, ale nie mam sumienia wyrzucić. Każdy drobiazg wyświetla mi moje życie. Niektóre, to bardzo, bardzo dawne. Łezki nie raz poleciały. Ale to dobrze, bo te łzy, to jak katharsis, oczyszczają.
Dziesiątki listów od Mamy, od Ojca, moje do Nich, do syna, gdy byłam na studiach w Lublinie, pocztówki z każdego mojego pobytu poza domem rodzinnym, wiele, wiele pisania, zdjęć i różnych bibelotów, a każdy ma swoje szczególne miejsce w moim życiu. Nieraz zamierzałam to wszystko uporządkować chronologicznie, ale zawsze odkładałam na jutro. Tych jutr były setki, a moje „życie” leży w nieładzie. Są takie rzeczy, o których tylko ja wiem i pamiętam. Gdy mnie zabraknie, ktoś to wyrzuci do śmieci. Przykre, bo dzisiaj nie ceni się pamiątek rodzinnych, chyba że są w cenie materialnej i można sprzedać, wymieć, itp.
Ja przechowuję wszystkie zdjęcia odkąd pamiętam.  Mam zaledwie  kilka zdjęć moich dziadków, są dla mnie  bezcenne. Trochę czas je pokiereszował, ale jeszcze coś widać. 

Moja babcia Anna i dziadek Konstanty, potocznie zwany Kostkiem w swoim domu  tuż po wyzwoleniu.


Zdjęcie dziadka z czasów wojaczki  u Hallera.


A te takie zwykłe, do dowodów osobistych w 1952 roku.


Tutaj dziadek w 1983 roku. Jak na 86 latka wygląda super. Pamiatkowa fotka - pare miesięcy przed śmiercią. 

Babcia była starsza od dziadka o 2 lata. Była piękną kobietą, mądrą, dobrą i to właśnie Ona była moją przewodniczką życiową. Dziadek był mistrzem we wszystkim. Nie umiał czytać ani pisać, ale już przed wojną prowadził wiejski sklep wielobranżowy, pamiętał każdego dłużnika, wszystko liczył w pamięci, jak komputer. Uprawiał hektary roli, był leśnikiem, miał dachówczarnię, gdzie ja też próbowałam swoich sił i mimo młodego wieku, całkiem dobrze mi szło. Miał piękne konie i ogród, a przede wszytkim uwielbiał swoje wnuki. Ja byłam pierwsza, więc cała jego wiedza i wrażliwość przeszła najpierw  na mnie. Uczył mnie gwizdać, kukać, strzelać z wiatrówki, rąbać drewno, karmić konie, doić  krowy, oporządzać świnie, sadzić drzewka, i wiele, wiele innych rzeczy. Babcia była od spraw kuchenno-domowych. Pieczenie chleba, ciasta, wyroby wędliniarskie były jej domeną, a także szycie i robótki ręczne. Wiele z tego skorzystałam. 
Zmarła  na raka wątroby, majac  zaledwie 62 lata. Dziadek zmarł na moich rękach, w pierwszy  dzień wiosny, mając 87 lat. Nigdy nie pomyślał o ponownym ożenku. 
Kochałam ich bardziej, niż rodziców, bo  oni  zawsze mieli dla mnie czas, rozumieli mnie, ochraniali, radzili, mimo, że mieli mnóstwo obowiązkłów. Rodzice uczyli się od nich  jak być rodzicami. W dużej mierze z dobrym skutkiem. Ale o tym za jakiś czas,
Pozdrawiam

6 komentarzy:

  1. Azalio, bardzo wzruszający wpis. Takie wspomnienia nas kształtują, dają charakter. Nie da się, nie można wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Azalio...takie zdjęcia, mimo,że nadszarpnięte zębem czasu są piękne...to nasze wspomnienia z lat,kiedy może było ciężej, a jednak jakoś radośniej...
    przypominamy sobie pewne sceny z tamtych lat...uśmiechamy się...
    pozdrawiam sentymentalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstydziłam się, gdy wyrwało mi się,że najmilsze wspomnienia z dzieciństwa, to wspomnienia z Babcią. Bardzo ją kochałam, to ona mnie wszystkiego nauczyła.
    Widzę,że Ty też kochasz wspomnienia o Dziadkach .

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Grażynko ...Pamiątki są piękne i ja mam kilka ,ale przez przeprowadzki zatracają się po drodze::))U mnie stoi piękny serwis z porcelany jeszcze przed wojenny i dbam o niego jak o dziecko::)))Trzymaj się pozdrawiam i zapraszam do mnie danka

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło jest wracać do wspomnień, nawet tych opowiedzianych. Azalio, poszukaj w necie swoich przodków. Ja znalazłam :)
    Pozdrawiam.
    Maya

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam Pani Grażyno... Ile to już lat minęło od naszego spotkania? Wspomnienia, to piękna rzecz. Dobrze było powspominać razem z Panią jeszcze raz te historie.

    OdpowiedzUsuń