Witam Cię miły gościu.

Zaglądasz do mnie, jakże mi miło.
Zostaw komentarz, swój link, żebym mogła Cię odwiedzić, jeśli mnie zaprosisz.

Jeśli przemkniesz bez śladu, może nie będę płakać ale będzie mi smutno.


Przeglądaj archiwum

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 4 maja 2010

Drobiażdżki codzienne.


Mam chandrę. Tak, taką zwykłą chandrę. Nie wiem czy to ta wiosna taka nijaka. Zimno, deszcz, pochmurno i mgliście. Lubię taką pogodę ale teraz jakoś mi nie pasuje. Nic mi cholera nie pasuje. Zmarnowałam tyle dni na niczym. Siedzę przed komputerem i nie mogę sklecić mądrego zdania. Miałam w planach napisać kilka nowych opowiadań, a tu jak na złość, totalna drętwota umysłowa. Mam nawet kilka pomysłów na tematy opowiadań. Niby to takie proste. Położyć ręce na klawiaturze i pisać. Zabieram się jak pies do jeża. Otwieram nowy plik i już, już mam pierwsze zdanie ale po chwili macham ręką, wyłączam komputer i złoszczę się. Jeszcze nigdy nie miałam tak podłego nastroju. Nic mnie nie boli, problemów prawie żadnych, no prawie, bo nazbierało się trochę rachunków do zapłacenia, a na koncie niewiele już zostało. Te cholerne pieniądze. Zawsze kiedy konto chudnie ja mam chandrę.Nie zamartwiam się, nie tylko mi tak jakoś smutno i nijako. Męczy mnie bezczynność córki. Niby szuka pracy ale nic z tego nie wychodzi. Nie tak sobie wyobrażałam moją emeryturę. Gdybym była sama, to starczyłoby na wszystko, a tak to ledwo dociągam do następnego przelewu. Gdyby nie pieniądze za opowiadania to nie wiem jak bym sobie poradziła. Cholera. Muszę się zebrać i zacząć pisać, bo te teksty, które wysłałam już są wydrukowane i zapłacone. Mają w zapasie jeszcze kilka ale czekają na coś nowego, coś na czasie. Dzisiaj jestem wyspana z zapasem to może wieczorem albo nocą coś w końcu napiszę.Najlepiej mi się pisze nocą, bo jest spokój, cisza i światło lampy. Przy dziennym świetle jestem odmóżdżona. Tak zawsze miałam. Czy z uczeniem się, czy z jakąś ważną robotą, zawsze tylko w nocy. Teraz idę się zdrzemnąć, a po dwudziestej spróbuję się zmobilizować do pisania.

Majowo


Wiosennie, majowo, deszczowo
A miało być tak pięknie
słonecznie, kolorowo.
I jak tu śpiewać radośnie

wystawiać twarz do słońca
cieszyć oczy widokiem
drzew, kwiatów za oknem
zielonością bez końca.

Niebo zasnute chmurami
Ptaki schowane w drzewach
zima za nami, a przed nami
zimno, szaro, ulewa, ulewa.