Witam Cię miły gościu.

Zaglądasz do mnie, jakże mi miło.
Zostaw komentarz, swój link, żebym mogła Cię odwiedzić, jeśli mnie zaprosisz.

Jeśli przemkniesz bez śladu, może nie będę płakać ale będzie mi smutno.


Przeglądaj archiwum

Łączna liczba wyświetleń

środa, 2 czerwca 2010

Za dużo wody


Chciałam wkleić ładny obrazek,motylka na słoneczniku ale nic mi tu nie wychodzi.
Niby wszystko robię dobrze , a obrazka jak nie ma tak nie ma. Czemu to wszystko takie skomplikowane? Motylek pomachałby mi skrzydełkami i byłoby trochę weselej. Mam już dość deszczu, zimna i tej cholernej beznadziei. Za oknem woda, w telewizji co chwilę pokazują polską wodę, albo wyborcze wodolejstwo. Wszyscy pływamy w jakiejś bryi, jak nie tej z ziemi to z polityki. W domu zimno jak w psiarni, nie mam na nic ochoty. Absolutnie na nic. Nawet pisać mi się nie chce. Wczoraj dostałam kilka mali od blogowych koleżanek, które są wiernymi czytelniczkami mojego drugiego bloga i moich opowieści z mojego życia. Jestem zaskoczona, bo aż cztery z nich namawiają mnie do pisania książki. jedna wręcz napisała, że gdybym zebrała te swoje opowieści i przeróżne życiowe wspominki, uporządkowała je, trochę przeredagowała, to książka miałaby powodzenie jak świeże bułeczki. Twierdzą, że moje pisanie wciąga, trzyma w napięciu, jest bardzo poprawne, ciekawe i niebanalne. Może mają trochę racji ale ja jakoś nie czuję się na siłach, żeby brać się za książkę. Opowiadania to co innego. Mała forma, pisze się szybko, a książka wymaga nakładu pracy, czasy i dobrej pamięci, żeby nie pogubić wątków i faktów. Jestem leniwa albo znużona. Może za dużo piszę na blogach, komentuję, odpowiadam na komentarze. Jest to miłe do czytania ale przy pisaniu trzeba poświęcać sporo czasu i eksploatuję się psychicznie. Potem jestem klapnięta. Piszę już teraz trochę nieskładnie ale przy takiej pogodzie nie da się inaczej. na domiar złego szlag mi trafił chyba dekoder od satelitki i praktycznie nie mam co oglądać. Z anteny naziemnej mam tylko 1,2, i Polsat. Polsat "zaśnieżony", a na publicznej same bzdety. Tego się nie da oglądać. W pokoju u córki kapie z belki sufitowej.Nie mam jak dostać się na dach, żeby sprawdzić czy dachówki się nie rozszczelniły. Może jak będzie cieplej i nie będzie lało, coś wykombinuję. Trawa urosła jak siano na łące. Kosiarka jej już nie weźmie więc wczoraj w przerwie między deszcze, skosiłam połowę działki kosą. Nawet całkiem mi to szło ale kiedy chciałam poostrzyć kosę, niechcący palce z osełką zjechały mi na ostrze i poszło po palcu wskazującym. Rana jest dość duża ale obejdzie się bez szycia. Zrobiłam opatrunek, trochę usztywniłam i na razie jest dobrze. Wczoraj dzwonili do mnie z Telekomunikacji z propozycją Neostrady. Od dwóch lat prosiłam o to, to nie dało się, a teraz się da. Zastanawiam się bo za 55,00 zł nieograniczona pojemność i szybkość 1 Mega. Te internet, który mam to tylko 512kb i limit pojemności 1 Giga. W ciągu miesiąca, przez 10 dni chodzi w miarę szybko, a po przekroczeniu limitu, muli jak żółw. Czasem doprowadza mnie to do szewskiej pasji. Umowę z Erą mam na dwa lata, więc wypadałoby płacić dwa abonamenty. bezprzewodowy internet jet o tyle dobry, że gdy jadę do mamy to zabieram laptopa i mam świat u stóp. Muszę to przemyśleć. Kusi mnie szybszy i nieograniczony limitem internet.
Chyba pójdę do łóżka, bo już mnie bierze spanko i zimno w nogi.