Witam Cię miły gościu.

Zaglądasz do mnie, jakże mi miło.
Zostaw komentarz, swój link, żebym mogła Cię odwiedzić, jeśli mnie zaprosisz.

Jeśli przemkniesz bez śladu, może nie będę płakać ale będzie mi smutno.


Przeglądaj archiwum

Łączna liczba wyświetleń

środa, 19 maja 2010

O szyby deszcz dzwoni....

Można sfiksować od tej paskudnej pogody.Leje jak z cebra i nie zanosi się aby to się szybko skończyło. W telewizji pokazują coraz nowe zalane tereny.Ludzi ewakuują, cały ich dobytek pod wodą. Już jest 5 ofiar utonięć.Zgroza. Jest chyba jeszcze gorzej niż 1997 roku. Ludzie rozpaczają, narzekają na wszelkie władze, że nie zostali w porę ostrzeżeni o powodzi. Dziwne, bo od tygodnia w telewizji, w radio wszyscy trąbią na okrągło.Ludzie jak to ludzie, czekają do ostatniej chwili, a potem okazuje się, że jest za późno.U mnie na szczęście tylko bajorko na podwórku i trochę wody w piwnicy. Można wytrzymać.Gorzej u tych, którzy mieszkają w centrum wsi, na obniżonym terenie. Nie mamy jeszcze kanalizacji ściekowej więc wszystka woda spływa prosto na posesje.
Dalej nie chce mi się nic robić. Patrzę z ukosa na sterty ubrań na fotelach,na krześle i tylko patrzę. Wystarczy wstać powiesić do szafy, poukładać na półkach, część włożyć do pralki i po kłopocie. Nie chce mi się. Dobrze, że posadziłam kupione sadzonki pomidorów i kwiatów. Mam nadzieję, że się przyjmą. W sobotę trochę przestało padać, nawet wyszło słoneczko więc szybko wzięłam się za koszenie trawnika przy domu, bo trawa za chwilę sięgnie mi do kolan.Kosiarką się już nie dało, to wzięłam kosę i jakoś utłukłam trawę i badyla. Teraz kosiarka już weźmie resztę. Wczoraj po południu, pojechałam na rampę kupić węgla, bo zimno jak cholera i wilgotno w domu. Kupiłam dwa worki-90 kg. Od biedy wystarczy, żeby trochę złamać temperaturę. Dzięki temu jest mi trochę weselej bo już mam w domku ciepełko. Wczoraj jeździli ci co zbierają worki ze śmieciami. Miałam wystawione 4 ale skubańce nie wzięli.zadzwoniłam do szefowej od śmieci, to mi powiedziała, że nie mam zapłaconego rachunku za ubiegły rok. Cholera! Wydawało mi się,że płaciłam. Trudno, trzeba będzie zapłacić, bo za parę dni to będzie jeden smród z worków. Może przyjadą jak wpłacę na konto. Jutro powinnam już mieć na koncie emeryturę, to przeleję, całe 478,00 zł.
Kurcze, już po drugiej w nocy. Powinnam się położyć do łóżka, bo od tego siedzenia czuję, że mi spuchły nogi. Jutro robię przerwę z pisaniem i buszowaniem w sieci. Biorę się za robotę w domu, bo zarosnę badziewiem.Muszę się zmusić.
Spadam spać.